Tarnowskie kluby piłkarskie – znikające i upadające

tarnowskie_kluby_znikaja5_zdj3Na początek trochę historii. Koniecznym jest tu wrócić jeszcze do okresu międzywojennego, a więc do klubów żydowskich, które wskutek nazizmu i faszyzmu Hitlera znikły bezpowrotnie z mapy Tarnowa, a przecież Żydzi reprezentowali 40 proc. ludności przedwojennego Tarnowa.
Wśród nich był bardzo znany Samson – największy i najaktywniejszy tarnowski klub żydowski założony w 1912 roku z inicjatywy m. in.

Henryka Fluhra. Zespół ten brał udział w latach 1932-1938 w rozgrywkach klasy C i B. Toczył zacięte pojedynki z klubami z Mościc i Tarnovią. Należy wspomnieć mecz, który Samson rozegrał z drużyną Mościc w klasie B – 7 czerwca 1936 r. Był remis 3:3, ale zawody zostały przerwane, bo publiczność weszła na boisko i chciała pobić sędziego (walkower 3:o dla Samsona). Drugi z większych klubów to Jutrzenka – Robotnicze Towarzystwo Sportowe założony w 1923 roku. Klub żydowski związany z socjalistyczną partią Bund. Drużyna piłkarska tego klubu też rozgrywała mecze w klasach C i B. żydowska Młodzież Sportowa to klub sportowy założony w 1924 roku, który po latach połączył się z klubem Hazair.
Obok istniały inne kluby, posiadające często wyłącznie drużyny piłkarskie, takie jak: Stern, Makkabeusz, Hagibor, Gordonia, Huzair, Kraft – Sita, Dor i Hapoel. W Tarnowie w 1918 r. Tarnowskie Sokoły zorganizowały drużynę piłkarską pod nazwą Sokoli Klub Sportowy Tarnovia, zlikwidowany ze względu na wrogi do niego stosunek nowej władzy decyzją Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie w 1948 roku. Nie bez znaczenia są moje wspomnienia dziewięciu drużyn księcia Sanguszki, które amatorsko (nie było przecież innej formy uprawiania sportu) rozgrywały mecze na Gumniskich Łąkach. W okresie międzywojennym w Tarnowie brylowała Tarnovia Tarnów. Klub został założony po odzyskaniu niepodległości pod koniec 1918 roku z inicjatywy Romana Wierzbanowskiego, który został jej pierwszym opiekunem sportowym oraz Pawła Szumowskiego pierwszego skarbnika i kilku innych tarnowian. Od 1928 roku Tarnovia stała się samodzielnym klubem. Najważniejsza była oczywiście drużyna piłki nożnej, która od początku lat 20-tych rozgrywała mecze na nowym boisku przy kolejowych Plantach. Zespół Tarnovii w tym okresie rozegrał wiele meczów w ligach rozmaitych szczebli, a także towarzyskich z czołowymi zespołami europejskimi. Najwybitniejsi piłkarze tego okresu jak Józef Smoczek, Józef Ziemian czy Władysław Jachimek trafili potem do najlepszych polskich klubów, dwaj pierwsi grali w reprezentacji Polski.

tarnowskie_kluby_znikaja1_zdj2
RTS Łączność. Stoją od lewej: Karol Knapik (cywil), Tadeusz Niedojadlo, Edward Czupryna, Tadeusz Wideł, Jan Podlacki, Józef Wyskwałkiewicz, Aleksander Cholewa. W dolnym rzędzie od lewej: Rudolf Rachwał, Jan Kozioł (bramkarz), Karol Cholewa, Stanisław Flichta, Józef Borek.

tarnowskie_kluby_znikaja1_zdj1
TS Mościce, 1935 r. Stoją od lewej: ?, Gustaw Kornaus, Jan Kozar, Zdzisław Kozub, Eugeniusz Ogarek, Ryszard Fałatowicz, Tadeusz Pyrek, Józef Kozioł. W dolnym rzędzie od lewej: Włodzimierz Wizor, Marian Seyrlhuber, ?.

Warto zaznaczyć, że przez pewien czas Tarnovię trenował Józef Kałuża – wybitna postać w historii piłki nożnej. Mościce – Towarzystwo Sportowe zostało założone w 1928 roku początkowo jako Tamo -Azot (pierwszy prezes J. Georgiides). Pod znaną nazwą funkcjonowało od 193o roku (pierwszy prezes Stanisław Hampel). Protoplasta późniejszej powojennej Unii Tarnów.
Od początku klub pracowników Państwowej Fabryki Związków Azotowych w 1936 roku połączył się z innym Mościckim Klubem Łączność, zachowując dotychczasową nazwę. Metal Tarnów – jeden z najstarszych tarnowskich klubów sportowych – założony został w 1922 roku przy Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego jako Kolejowy Klub Sportowy Metal. Drużyna
piłkarska tego klubu rozgrywała mecze w klasach B i C potykając się z drużynami Mościc i Tarnovii. Założycielem klubu był działacz związkowy Stanisław Dumański. Łączność – towarzystwo sportowe założone w Mościcach w 1933 roku przy kole Związku Młodzieży Wiejskiej. Drużyna piłkarska tego klubu w 1936 roku połączona została z T.S. Mościce.

tarnowskie_kluby_znikaja1_zdj3
Boisko RTS Łączność, zdjęcie wykonane w okresie 1933-1936 r. Fragment zawodów piłkarzy TS Mościce, którzy korzystali z obiektu „sąsiadów”.

Pisząc o upadających i znikających klubach piłki nożnej przechodzimy do okresu powojennego.
Oto kluby, które bezpowrotnie zniknęły w naszym regionie. Rzędzinianka – klub sportowy z dzielnicy Rzędzin. Mecze tej drużyny cieszyły się dużym zainteresowaniem mieszkańców dzielni-cy i nie tylko – klub działał później pod szyldem Motoru. Motor Tarnów – Komunikacyjny Klub Sportowy założony w 1954 roku po fuzji KKS Motor przy PKS z Rzędzinianką. PKS to główny sponsor klubu. „Ojcem” tego zespołu był ówczesny dyrektor PKS – St. Matuszewski, który zapewniał wsparcie finansowe, transport autobusowy na wyjazdy na mecze i wycieczki W klubie panowała wzorowa atmosfera rodzinna. Spotkania odbywały się w udostępnionej przez PKS świetlicy mieszczącej się w Pasażu Tertila. Drużyna rozgrywała mecze na boisku mieszczącym się w rejonie stacji benzynowej na Rzędzinie – często przy nadkom-plecie publiczności Niezapomniane mecze tej drużyny w klasie A to spotkania z drużynami Metalu II, Bocheńskiego, Soły Oświęcim, Tymbarku czy pucharowy mecz z Hutnikiem Kraków. Podstawowy na ów czas skład drużyny: Porosło (bramkarz), Maślanka, Wzorek, Szaran, Kapust-ka, Wałaszek, Starostka, Jasiewicz, Szaran, Bobrowski, St. Pęcak i E. Pęcak. Silną drużynę stanowili też juniorzy tego klubu. Trenerem był Franciszek Lis – piłkarz Metalu Tarnów. W 1974 roku klub został włączony w struktury Tarnovii i to był koniec dla tego klubu. Kolejny klub piłki nożnej, który znikł z mapy Tarnowa to jest Tamel Tarnów – założony w 1952 roku przy Fabryce Silników Elektrycznych, początkowo pod nazwą M-7. Inicjatorami powstania klubu byli Kazimierz Król i Zdzisław Ziaja. W latach 1979-81 decyzją władz administracyjnych połączony został z Tamovią i Metalem. To był początek upadku tego klubu. A klub miał dwa boiska, ośrodek wypoczynkowy w Muszynie, oddanych działaczy, a przede wszystkim utalentowanych piłkarzy.

tarnowskie_kluby_znikaja2_zdj1
1956 rok, Tarnów. Najlepsza w dziejach ZKS-u Metal drużyna piłkarska. Stoją od lewej: Józef Łukasik, Jerzy Sutkowski, Stefan Sliwowski, Roman Lis, Zbigniew Skoczylas, Franciszek Lis, Marian Derlaga. Poniżej od lewej: Józef Karaś, Wiesław Stefan, Frandszek Broda.

Byli to Janicki, Panek czy Bednarek. Zespół trenował m.in. Antoni Pierzchała. Idąc śladem klubów, które stanowią ślad na niwie tarnowskiej, należy wspomnieć o Błękitnych Tarnów – klubie sportowym założonym w 1947 roku przez grono entuzjastów wśród których byli m.in. Józef Klusek, Michał Kupiec, Kazimierz Pałajpyszyn, Marian Prosowski, Stanisław Słowik, Alojzy Szczepanik i Jan Twarczyk. Pierwszym prezesem był Stanisław Strzałka, obecnie od 1966 roku funkcję tę pełni Józef Jedynak. Początkowo klub działał jako Zarząd Powiatowy ZS Gwardia, od 1961 roku – Międzyzakładowy Klub Sportowy Gwardia, od 1963 roku po fuzji ze „Strusinianką” działa pod obecną nazwą. Ma własne obiekty sportowe przy ulicy Piłsudskiego, stadion wybudowany w 1966 roku wraz z budynkiem klubowym, w którym mieści się sala do treningów judo. Od 2011 roku klub prowadzi dwie sekcje: judo i piłki nożnej. Obecna drużyna piłki nożnej to ślad po dawnej drużynie, która miała epizody gry w III lidze i uzdolnionych piłkarzy, jakimi byli niewątpliwie bracia żurawscy, St. Jachimek i wielu innych. Obecnie zespół rozgrywa mecze w grupie V klasy B, znajduje się na 6 miejscu za zespołami Rudki, Lisiej Góry, Wierzchosławic itd. Czy
coś się może zmienić? Chyba tak, ponieważ plany miasta przewidują całkowitą przebudowę stadionu na reprezentacyjny. Może odbuduje się drużyna Metal Tarnów – jeden z najstarszych tarnowskich klubów sportowych założony w 1922 roku. Od 1945 roku działał pod nazwą Kolejarz, od 1951 do 1957 roku jako Stal, w latach 1979-1981 włączony do struktury Tarnovii. Klub ma własny stadion przy ul. Warsztatowej.

tarnowskie_kluby_znikaja2_zdj2

Wznowienie działalności nastąpiło w 1981 r. Ogromne trudności finansowe wynikłe z problemów macierzystych Zakładów Mechanicznych na początku lat 9o-tych doprowadziły do likwidacji większości sekcji, a także wydzierżawienie hali sportowej. Obecnie klub prowadzi tylko jedną sekcję piłki nożnej. Najlepszą w dziejach ZKS Metal była drużyna z 1956 roku z wybitnymi zawodnikami jakimi byli: Józef Łukasik, Józef Karaś czy Wiesław Stefan
(bramkarz). Wychował się tam też bramkarz Stanisław Gonet późniejszy piłkarz Wisły Kraków. Obecnie drużyna tego klubu w klasie A grupie IV zajmuje 6 miejsce za zespołami Gromnika, Śmigna, Skrzyszowa, Radlnej i Pogórskiej Woli. Odnotować należy też sukcesy młodzieżowych drużyn Metalu. W 1956 roku juniorzy wywalczyli mistrzostwo województwa krakowskiego.

Jesteśmy w okresie po II wojnie światowej. Wpływ czasu powoduje, że pamiętających ten okres jest już niewielu.
Niewielu pamięta historię wielkiej na tarnowskie warunki drużyny, tej jedynej w dziejach miasta, która dostąpiła zaszczytu gry w piłkarskiej ekstraklasie w sezonie 1948 r. Tęsknimy za tymi wydarzeniami, tych tęskniących było zresztą na przestrzeni lat wielu, są tacy i dziś. Przy okazji warto nieco „pokrzepić serca” miejscowych sympatyków futbolu, mocno sfrustrowanych faktem, że tarnowska piłka nożna upadła dziś tak nisko. Wspominając stare dzieje nie traćmy nadziei, że może kiedyś w przyszłości, znowu będziemy mieli powody do durny. Po wojennej zawierusze szybko powrócili na boisko piłkarze. Latem też, konkretnie w lipcu, ruszyły rozgrywki w ramach krakowskiego okręgu piłkarskiego, które miały w ekspresowym tempie wyłonić skład klas A, B oraz Cna rok 1946. Przystąpiło do nich 51 drużyn. W zrujnowanym kraju brakowało dosłownie wszystkiego, za wyjątkiem zapału i miłości do piłki nożnej. Z tych 51 drużyn 21 uzyskało awans do klasy A. W tym gronie znalazła się Tarnovia. Szybko udało się tarnowianom zbudować dobry skład, który tworzyli zarówno zawodnicy grają-cy przed wojną, jak też inne twarze z innych klubów i wychowanko-wie. Zrąb tej w przyszłości wielkiej drużyny tworzyli: Szewczyk, Mróz, Barwiński, Anioł, Kozioł, Stanisław i Władysław Roikowie,

tarnowskie_kluby_znikaja3_zdj2
Trener-legenda Władysław Lemieszko

Maliński, Cholewa, Tarsia, Kokosz-ka i Pączek. Drużyna grała często w rozgrywkach o awans do klasy A. W ośmiu spotkaniach drużyna zdobyła komplet 16 punktów, mając nieprawdopodobny stosunek bramek 50:1. Na zakończenie sezonu Tarnovia wygrała w dwumeczu z mistrzem grupy sądeckiej Sandencją Nowy Sącz. Co ciekawe spotkania te odbyły się raczej o mało typowej porze, w pierwszej połowie grudnia, rewanż na dzień przed Wigilią. 16 XII Sandecja – Tarnovia 1:5, 23 XII Tarnovia – Sandecja 14:0. Rok 1946 r. – wspomiane 21 najlepszych drużyn klasy A podzielono na trzy grupy. Tarnovia trafiła do grupy trzeciej wraz z Wisłą Kraków, Podgórzem Groblą Kraków, Borkiem, Dębnickim oraz Fablokiem Chrzanów. Tarnowianie spisali się w nich świetnie. W 12 spotkaniach zdobyli 17 punktów dzięki ośmiu zwycięstwom, remisowi, przy trzech porażkach z Fablokiem, Borkiem i Wisłą Kraków. Następnie mecze rozgrywano w grupach. Ale to jeszcze nie była liga z prawdziwego zdarzenia. Nowa Ekstraklasa miała liczyć 14 zespołów, pozostałą czwórkę wyło-nić miał skomplikowany system rozgrywek, który dla Tarnovii okazał się nad wyraz szczęśliwy. W eliminacjach grupy ł klasy A Tarnovia na osiem rozegranych meczów, aż siedem wygrała i tylko jeden zremisowała. Ale był to dopiero pierwszy mały krok do sukcesu. Tarnovię czekały teraz mecze z pozostałymi zwycięzcami grup krakowskiej klasy A, a były nimi Wieczysta Kraków i Dąbski Kraków. Tarnowianie bez problemów ograli koalicję ze stolicy województwa. W ostatnich rozegranych spotkaniach zdobyli 7 na 8 możliwych punktów, stosunek bramek 11:1. Teraz tę dobrą już drużynę czekał najtrudniejszy egzamin – rozgrywki, jak byśmy dziś powiedzieli – międzyokręgowe lub międzystrefowe. Tutaj rywale byli silniejsi, a były nimi zespoły z okolicznych województw: Legia Krosno, JKS Jaro-sław oraz Partyzant Kielce. Do finałowej rundy kwalifikacji awansować z tego grona miała tylko jedna drużyna. I okazała się nią Tarnovia! Podopieczni trenera, którym był już od pewnego czasu znakomity przed wojną lwowski piłkarz i hokeista, po wojnie osiadły w naszym mieście, Władysław Lemieszko, grali bowiem znakomicie. Analizując wyniki warto przytoczyć 10:0 z JKS Jarosław i dwukrotnie 3:1 z Partyzantem Kielce.

tarnowskie_kluby_znikaja3_zdj1
Drużyna z 1947 roku. Stoją od lewej: Mróz, Maliński, Władysław Roik, Pyrich, Barwiński, Pomykała, Kozioł, Anioł. Klęczą: Tarsia, Dwuraźny, Zając, Binek

Otóż przy okazji meczu z drużyną kielecką, 6 lipca 1947 r. nastąpiło uroczyste otwarcie odremontowanego stadionu połączone z poświęceniem kamienia węgielnego pod budowę trybuny. Wynik spotkania 3:1 dla Tarnovii. Dwa tygodnie później tarnowianie mieli kolejny powód do dumy. Otóż obrońca drużyny Antoni Barwiński zadebiutował w meczu reprezentacji. Zagrał 19 lipca w Warszawie w spotkaniu z Rumunią przegranym niestety 1:2. Odtąd stał się etatowym obroń-cą naszej kadry narodowej przez kolejne trzy lata. A pamiętajmy, że w 1i-osobo-wej drużynie grało wówczas tylko dwóch obrońców, tarnowianin musiał być naprawdę klasowym zawodnikiem skoro wygrał konkurencję z wieloma świetnymi rywalami grającymi na tej pozycji w klubach silniejszych niż Tarnovia. Od 19 lipca 1947 do 4 czerwca 1950 Antoni Barwiński rozegrał 16 spotkań (8 przegranych, 4 wygrane, 4 remisy). Był też wspaniały mecz rozegrany 18 kwietnia 1948 r. w Warszawie wygrany przez naszą reprezentację 3:1. Wracając do rozgrywek ligowych, we wrześniu odbyły się decydujące mini-rozgrywki, rywalami Tarnovii były znane firmy Legia Warszawa, Ruch Chorzów, Widzew Łódź oraz Lechia Gdańsk. Tarnovia nie była faworytem w tym gronie, ale rozpoczęła rewelacyjnie. 7 września w obecności ośmiu tysięcy widzów przy przepięknej pogodzie pobiła Legię 5:2 (1:1), St.
Roik zdobył dwie bramki w tym jedną z rzutu karnego, Kokoszka, Wł. Roiki R. Pyrich po jednej. Następnie tarnowianie wygrali z Lechią Gdańsk 4:o (4:o), bram-ki: Rudolf Pyrich, – 2, E. Roik oraz Pyrich Roman po jednej. Zwycięska passa trwała nadal, ponieważ kolej-ne wygrane w obecności 18 tysię-cy widzów tarnowianie odnieśli w Chorzowie ł:o nad Ruchem. Na dwie minuty przed końcem bram-kę zdobył Roman Pyrich. Emocje debiutu opadły. O ile porażka z Widzewem Łódź 4:3 nie była dotkliwa, o tyle w stolicy Tamovię spotkała po prostu sportowa klęska, przegrała bowiem z Legią aż 1:8. Do przerwy było jeszcze nieźle. Wprawdzie w 4 minucie gola zdobył Mordarski, ale do końca tej części gry wojskowym pomimo przewagi w polu i wyższości technicznej nie udało się pokonać Donnerbego zastępującego Dwurożnego. Druga odsłona to była już praw-dziwa „rzeź niewiniątek”. Kolejne gole dla Legii zdobywali Kazimierz Górski (później legendarny trener reprezentacji), aż 4 , dobrze znany w Tarnowie Oprych, Cyganik i Nawrocki. Dla Tarnovii bramka Kokoszki przy stanie o:8. Mecz zgromadził aż 6 tysięcy widzów. Fatalna passa trwała nadal. Tym razem porażka na własnym stadionie z Ruchem Chorzów 2:3 (3:1) i z Lechią Gdańsk w Gdańsku 3:1 budziły niepokój. Drużyna Tamovii była nadal trzecia w grupie, procentowało kapitalne otwarcie i trzy pierwsze wygrane. Ale do dopełnienia formalności pozostało jedno spotkanie na
własnym stadionie z Widzewem. To było prawdziwe, fantastyczne postawienie przysłowiowej „krop-ki nad i”. W ostatnim meczu, jakże bogatego we wrażenia sezonu Tarnovia pokonała łódzki Widzew 2:0. Mecz długo był nierozstrzygnięty, przez ponad godzinę utrzymywał się bowiem wynik o:o. Zmiana wyniku nastąpiła w 62 minucie, kiedy to Kapustka wykorzystał dokładne podanie St. Roika. Dwadzieścia minut później daleki wykop spod własnej bram-ki Barwińskiego przejął Kokoszka i strzelił niezawodnie. Po meczu nastąpiła uzasadniona eksplozja radości – kibice nie panowali nad emocjami, wpadali na boisko i na ramio-nach znosili swoich ulubień-ców do szatni. Po meczu PZPN zawiesił podobno za grę nie fair Tadeusza Kokoszkę i Romana Pyricha. Jak się okazało mieli pauzować aż pół roku i powróci-li do składu dopiero w czerwcu, znacznie osłabiając swój zespół w pierwszej fazie rozgrywek. Była to sytuacja niejasna i bardzo mocno kontrowersyj-na ale i tak wśród zawodników i kibiców Tarnovii dominowało powszechne uczucie euforii. Do klasy państwowej czyli ekstraklasy w sezonie 1948 r. awansowały drużyny: Ruch Chorzów, Legia Warszawa, Tarnovia Tarnów i Widzew Łódź.

Zima 1947/1948 minęła na przygotowaniach do nowe-go, historycznego sezonu. Niestety nie przebiegały one dla Tamovii bez problemów. Rozstano się z trenerem Lemiszko, któremu oferowano funkcję kierownika drużyny, ale tej nowej roli w klubie nie przyjął, bo jak twierdził, chciał nadal sprawdzać się i pracować jako szkoleniowiec. Nowym opiekunem „Beniaminka” został Zygmunt Jesionka, przedwojenny piłkarz klubów krakowskich oraz warszawskiej Legii. Nastroje przed startem były pozytywne mimo osłabienia – Roman Pyrich oraz Tadeusz Kokoszka byli zdyskwalifikowani do czerwca. Pomyślano o wzmocnieniach, pozyskano z Czarnych Jasło Wiktora Rychlickiego -bramkarza, wychowanka Świstu Nowy Sącz Piotra Kuczyńskiego, a także nastąpiły wręcz sensacyjne transfery: Leonarda Piontka (17 razy grał w reprezentacji) oraz Wiktora Cholewy – obydwaj z AKS-u Chorzów. Tak czy owak tarnowianie nie należeli do faworytów. Kogo mieli za rywali? Mistrzowskiego tytułu z 1947 roku bronili piłkarze poznańskiej Warty ze słynnym atakiem ABC Anioła Białas Czapczyk. Stolicę reprezentowały solidna Legia, z legendarnym później trenerem Kazimierzem Górskimi Józefem Oprychem oraz Polonia, gdzie brylował Władysław Szczepaniak. Dwa łódzkie teamy to Widzew oraz ŁKS. W tym drugim grali reprezentanci Polski: Stanisław Baran, Tadeusz Hogendorf oraz Marian Łącz. Ten ostatni był potem również znakomitym aktorem komediowym. Chorzów to Ruch z prawdziwą legendą Gerardem Cieślikiem, a także bardzo dobrymi Janem Przechawką i Henrykiem Alszerem oraz AKS z Henrykiem Spodzieją. Byli też to rybnicki Rymer z Janem Janikiem i Józefem Franke oraz Polonia Bytom ze swoją gwiazdą Kazimierzem Trampiszem. Największą wówczas potęgą futbolową w Polsce był Kraków. W 1948 roku reprezentowały go aż 3 drużyny. W Cracovii grali wówczas zawodnicy wybitni, Władysław Gędłek, Tadeusz Parpan, oraz bracia Różankowcy. Wisła też nie była gorsza, o jej ówczesnym obliczu decydował bramkarz Jerzy Jurowicz, Stanisław Flanek, znakomity strzelec Józef Kohul i Mieczysław „Messi” Gracz. Garbarnia miała w składzie Leopolda Parpana. To były naprawdę świetne drużyny i świetni zawodnicy, tarnowskiego debiutanta czekało arcytrudne zadanie, tym bardziej że z ligi spadały aż 4 drużyny. Warto więc wrócić do krainy wspomnień i prześledzić rozgrywki z tamtego okresu. 14 marca wystartowała liga. W pierwszej kolejce Tarnovia na własnym boisku podejmowała ŁKS Łódź i wygrała 21 (i:o). Gospodarze wspierani dopingiem 5-tysięcznej widowni do przerwy prowadzili po bramce Stanisława Roika z rzutu wolnego, podczas interwencji tego rzutu kontuzji nabawił się Wiktor Rychlicki – bramkarz. Utrata gola nie załamała Tarnowian i po składnej akcji całej drużyny wynik meczu ustalił Władysław Roik. Skład Tarnovii Rychlicki (Dwurożny), Pyrich, Barwiński, Kapustka, Kozioł, St. Roik, Sowiński, Wł. Roik, Brety, Binek. Następnie przyszła porażka z Rymerem Rybnik 3:0, mimo że w składzie w miejsce słabo spisującego się Sowińskiego pojawił się Ferdynand Pomykała. W trzeciej kolejce to zwycięstwa nad Garbarnią 2:0(1:0). Bramki Władysław Roik i Edward Kapustka. IV i V kolejka to porażki z Legią u siebie w obecności 7 tysięcy widzów 1:3 – jedna bramka Stanisława Roika. Następna porażka to w Chorzowie z Ruchem 4:2(1:1), bramki dla gości zdobyli Kremski i pozyskany Streit. Dla Ruchu Kubicki, Cebula i Przechewka. Na domiar złego za brutalną grę usunięty został z boiska Rudolf Pyrich. VI kolejka to sukces Tamovii – wygrała z Wisłą Kraków 2:1(1:1). Mecz był pełen dramatów. Dwukrotnie z linii bramkowej wybijali piłkę Barwiński i Rudolf Pyrich. Bramka dla Wisły w 6 minucie „Messu.” Gracz dla Tarnovii, Streit i Władysław Roik. Odnotować należy, że w wyj kio-wym składzie pojawili się Zbigniew Broda i Kazimierz Braty. W VII kolejce po tryumfie nad Wisłą na mecz z Polonią Bytom przybyło 7 tysięcy widzów, Tamo-via zagrała fatalnie i przegrała 0:1, bramka dla gości Matiasa. VIII kolejka to porażka 3:0 z Polonią Warszawa. Mimo ulewy na meczu zjawiło się 7 tysięcy widzów, by świętować zwycięstwo 3:o. IX kolejka to znowu komplet widzów na meczu z Cracovią. Do składu wrócili odwieszeni Kokoszka i Roman Pyrich. Mecz zakończył się remisem i:i. Bramkę dla tarnowian strzelił Roman Pyrich, dla Cracovii – Rózenkowski. X kolejka to porażka z Wartą Poznań 3:o, która rozegrała znakomite spotkanie na tle przeciętnie grającej Tarnovii XI kolejka to również porażka tym razem 3:2 (1:1) z Widzewem Łódź. Beznadziejna gra w Łodzi. Ciekawostką jest fakt, że z pięciu bramek aż dwie padły po rzutach samobójczych, a dwie z rzutów karnych. Bramki dla Tarnovii -samobójczy oraz Barwiński. XII kolejka to remis Tarnovii z Poznańskim Kolejarzem – 2:2, bramki dla Tarnovii Streit 2, dla Kolejarza

tarnowskie_kluby_znikaja4_zdj1

1948 rok, Chorzów (?). Historyczna drużyna pikarska Tarnovii, która występowała w ekstraklasie. Stoją od lewej: Antoni Barwiński, Wiktor Rychlidd, Roman Pyrich, Piotr Kuczyński, Stanisław Roik, Tadeusz Kokosz-ka, Mieczysław Kozioł, Alfred Streit, Roman Binek

Anioła 2 w 61 min. Kontuzji nabawił się bramkarz Dwurażny, zastąpił go ledwie dwudziestoletni Włodzimierz Foryś. Następna kolejka to porażka z AKS Chorzów 4:o (2:o) – trafienia Cholewy i Spodziei po 2. Rundę rewanżową Tarnovia rozpoczęła od sensacyjnego zwycięstwa nad Legią w Warszawie o:2 – dwie bramki Streita. Bardzo dobrą kondycją przemogli rywala przypisując to dwutygodniowym zgrupowaniem w Krynicy. XV kolejka – stadion wypełniony m tysiącami oglądał wspaniałe widowisko i efektowne zwycięstwo nad Ruchem Chorzów 3:o – trzy bramki Streita, a były jeszcze przecież dwa przestrzelone karne Stanisława Roika i Antoniego Barwińskiego. Po tej euforii kolejne dwie porażki z Wisłą 6:1(3 bramki Kohuta, 2 Hanosia i Gracza oraz Binka dla Tarnovii) oraz z ŁKS 2:1 (bramki Hogendorfa, Janeczka dla ŁKS oraz St. Roika z wolnego dla Tarnovii) – spychały Tamovię na 13 miejsce spadkowe. Nadzieje na utrzyma-nie to mecz w obecności 5 tysięcy widzów, tarnowianie pokonali Rymer Rybnik 4:0 (1:0 po bramkach Kuczyńskiego i Wł. Roika po 2). Następna kolejka to mecz z liderem Cracovią i porażka 3:o. Był to mecz do jednej bramki, a typem bramkowym podzielili się Szeliga, Rózankowski, Poświat. X kolejka to wyjazd do Poznania. Niestety po raz kolejny okazało się, że Tarnowianie na wyjeździe to drużyna, która nie potrafi zaprezentować ani połowy tych walorów, z których znana była na „własnych śmie-ciach”. W efekcie przegrana 0:2 po bramkach Białasa i Kołtuniaka.

W opinii ówczesnej prasy sportowej Tarnovia poniosła niezasłużoną porażkę, a zwłaszcza po przerwie była drużyną dużo lepszą. XXI kolejkę Tarnovia rozgrywa na własnym boisku z Widzewem Łódź mecz tzw. ostatniej szansy i wykorzystanej. Okazałe zwycięstwo 5:1 po bramkach Barwińskiego i R. Pyricha po 2 i Kokoszki. XXII kolejka, i listopada Tarnovia rozegrała mecz z Wartą Poznań z wciąż aktualnym mistrzem kraju i wygrała to spotkanie 4:1 (3:0) po dwóch bramkach Kuczyńskiego, Kokoszki i R. Pyricha, dla Warty Czapczyk. 8 tysięcy widzów dawno już w Tarnowie tak ładnego meczu, a specjalnie tak dobrej gry Tarnovii. XXIII kolejka i dramatyczna walka z Garbarnią w Krakowie i porażka 3:1 (2:1). Mecz rozpoczął się szczęśliwie dla Tarnovii bowiem już w 2 minucie padł gol samobójczy, później już tylko strzelała Garbarnia, kolejno: Parparz, Foryszewski i Pawłowicz. I tym razem lepsza była Tarnovia. Garbarze praktycznie bronili się całą drużyną skutecznie. Stuprocentowe sytuacje zmarnowali Binek i Kokoszka. Do ataku ruszył poddenerwowany Barwiński, ale Jakubik bronił szczęśliwie. Odnotować należy też kontuzję bramkarza Dwurażnego, którego zastąpił Rychlicki. W XXIV kolejce mimo ataku zimy Tarnovia rozegrała mecz z Polonią Warszawa odnosząc zwycięstwo 3:0 (1:0) po bramkach Binka – 2, i Władysława Roika. Tak więc szanse na utrzymanie w lidze znowu wzrosły – m pozycja i 20 punktów zapewniały utrzymanie. XXV kolejka to zwycięstwo na AKS

tarnowskie_kluby_znikaja4_zdj2

Władysław Roik, Roman Binek, Antoni Barwiński

Chorzów 4:o (i:o) po bramkach Romana Pyricha – 2, Władysława Roika z karnego i Kokoszki. Po tej wygranej awans na 9 miejsce. Została wreszcie ostatnia kolejka i mecz w Bytomiu z Polonią. Niestety sprawdził się najczarniejszy scenariusz. Tarnowianie przegrali w Bytomiu i:o potwierdzając, że na wyjazdach są tylko cieniem tej drużyny, która nie boi się nikogo na własnym stadionie. Trzeba wszak przyznać, że porażka została poniesiona w mocno kontrowersyjnych okolicznościach. Nieprzyjemnie zrobiło się jeszcze przed meczem. Oto aresztowany przez UB został bramkarz Wiktor Rychlicki. Był rok 1948, a więc czasy szalejącego stalinizmu w kraju. Aresztowania, represje wobec ludzi były na porządku dziennym. Interwencja prezesa klubu, świetnego prawnika Czesława Longa przyniosła skutek, Rychlicki został zwolniony i mógł bronić. Sam mecz był nerwowy, w sumie słaby, a boisko było pokryte lodem. Już w 10 minucie Trampisz centruje, a nadbiegający Szmidt strzela ponad Rychlińskim. Wprawdzie w 20 minucie Kuczyński wyrównał lecz sędzia Sparling z Łodzi bramki nie uznał. Skład Tarnovii Rychliński, Barwiński, R. Pyrich, St. Roik, Kozioł, Kremski, Binek, Kokosz-ka, Pyrich, Wł. Roik, Kuczyński. Tarnovia z 22 punktami i stosunkiem bramek 42:48 zajęła n miejsce, musiała opuścić ekstraklasę, by do niej już więcej nie powrócić. Ale o tym już w następnym odcinku. Józef Sztorc b. Prezes Tarnowskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Tarnowie

Drogo kosztowała Tarnovię przegrana z Polonią Bytom — drogo, bo degradację z ligi.
Tarnów zżył się ze swoją drużyną. Obecność takich zawodników jak Barwiński, Wł. Roik, R. Pyrich lub Binek i Kuczyński rokowały nadzieję szybkiego powrotu Tarnovii do ligi. Rodził się pomysł na powiększenie ligi o zespoły Tarnovii i Garbarni, władze były jednak głuche na ten pomysł i tym samym los tarnowskiej drużyny się dopełnił. Jeszcze sezon 1949 był całkiem udany. Zespół nie rozpadł się, opuścił go jedynie Alfred Streit. Drużyna przez cały czas należała do czołówki II ligi lecz druga pozycja nie dawała awansu. Ale był to rok szczególny, bo jubileuszowy 30 -lecia klubu. 4 maja do Tarnowa zjechała reprezentacja Polski przygotowująca do spotkania z Rumu-nią i wygrała z Tarnovią 5:0. Najważniejszym akcentem jubileuszowego roku był turniej na który zaproszono ekstraklaso-we zespoły: bytomską Polonię oraz aktualnego mistrza Polski Cracovię. Gospodarze grając bez żadnych obciążeń pokonali najlepszą drużynę polską 4:2. Gole zdobyli: Kozioł, St. Roik, Barwiński oraz Binek. Po zajęciu w 1949 roku drugie-go miejsca w II lidze, kolejno 1950 r. — trzecie, 1951 r. — czwarte, 1952 r. — drugie, 1953 r. – dziewiąte, 1954 r. – siódme, 1955 r. – czternaste, które oznaczało degradację do III ligi. Rozpoczęła się totalna „demolka” drużyny. Rozstali się z drużyną po Alfredzie Streinie, Wiktor Rychlicki, Roman Binek, starszy z braci Pyrich. Jednak chyba
symbolem końca pewnej epoki była przeprowadzka najlepsze-go piłkarza w dziejach miasta – Antoniego Barwińskiego do lokalnego rywala Unii Tarnów. Tak opisał Antoni to zdarzenie: „By związać się z Azotami przeszedłem w 1955 roku do Unii Tarnów, czego sympatycy Tarnovii długo nie mogli mi darować. A tymczasem ta decyzja – gorzka w gruncie rzeczy, jakże trudna, nie była spowodowana chęcią zbijania kokosów. Po prostu dano mi możliwość wzbogacenia kwalifikacji, a tym samym odpowiednio płatnej pracy.” Lata 1957 do sezonu 63/64 -Tarnovia rozgrywała w lidze okręgowej jeszcze przyzwoite wyniki: 3 czwarte miejsca, 7 miejsce i 2 trzynaste miejsca, wreszcie 15 miejsce i spadek w 65/66 – powrót do okręgów-ki, by zająć ii miejsce i spadek do klasy „A” aż do sezonu 72/73. Występowali w tym okresie m.in. Zdzisław Purchla, Jacek Pijanowski, Czesław Trybulec, Czesław Szumlański, Bałut, Włodek, Bajrak, Pecka, Borkow-ski, Rossołowski, Baran, M. Prokop, Szynal, Sroczyński. Swoje piłkarskie emerytury dokańczali w Tarnovii piłkarze Cracovii Kłaput, J. Gołąb, Cygan, zasilił też drużynę bram-karz J. Szafrankiewicz. Sezony 73/74 – 85/86 – spadek. Powrót do III ligi dopiero w sezonie 91/92 trwał aż do 94/95. Był to ciekawy zespół w którym brylowali bracia Prokopowie, Artur, Tomasz, Zygmunt Mikoś, Syrek, M. Gąsior, J. Sadlok, bramkarz J. Ogorzelec, Jacek Czarnik, grający trener St. Krok, Kapustka, Minich, Gieroń, Maciosek i wielu innych. 10 czerwca 2006 roku gol strzelony przez Filipa Króla

tarnowskie_kluby_znikaja5_zdj1
Jubileusz Tarnovii, Tarnovia – Cracovia 4:2, 11 września 1949 roku
uratował Tarnovii remis z meczu z BKS Bochnia, ale nie bronił zasłużonego klubu od degradacji z reorganizowanej IV ligi. Trzy tygodnie później zarząd i rada nadzorcza Tarnovii postanowiły o wycofaniu drużyny seniorów z rozgrywek. Dezaprobatę w sprawie wycofania pierwszego zespołu wyraziły władze MZPN, które podczas nadzwyczajnej wizy-ty w Tarnowie podjęły próby mediacji. Zaproponowano, że MZPN weźmie na siebie opłaty sędziowskie za mecze, których gospodarzem będzie Tarnovia. Ponadto w rachubę wchodziło umorzenie opłat rejestrowych. Mimo oferowania znaczących ulg misja nie odniosła skutku, decyzja władzy klubu okazała się definitywna. W 2006 roku zrobiło się głośno z całkiem innych powodów wychowawczo-finansowych, jeśli przyjąć interpretację autorów decyzji. Z wypowiedzi takowych wynikało, że niski poziom osiągany przez futboli-stów nie był adekwatny do wysokich nakładów ponoszonych przez klub. Postanowiono, że „zaoszczędzone środki” zostaną przekazane na szkolenie dzieci i młodzieży. Docelowo, czyli za kilka lat, miało się to przyczynić do znaczącego progresu i to nawet mierzonego w kategoriach szer-szych, czyli futbolu tarnowskie-go, który przeżywa trudny czas. Ta troska o dobro ogółu była tym godniejsza podziwu, że Tarnovia wystosowała apel do innych klubów, aby postąpiły identycznie. Czy to dobra droga? Ot taki rozwój przez likwidację. Istotnie żadna siła na ziemi i niebie nie była w stanie zmusić władz Tarnovii do kultywowania tradycji. Co prawda teraz prace z młodzieżą jakoś biegną. Zauważyć tu należy pracę trenera Jacka Ćwika, który osiąga z grupami juniorów i trampkarzy widoczne wyniki na szczeblu regionalnym. Wciąż dumnie mówi się, że wychowankami Tarnovii są reprezentanci Polski: Mateusz Mich i Bartosz Kapustka. Oby było ich więcej. Istnieje też przecież drużyna seniorów amatorska, która rozgrywa mecze w klasie okręgowej gr. II i nawet przewodzi w tej tabeli. Tarnovia ma też kobiecą piłkę, która osiąga przyzwoite wyniki. To tyle o Tarnovii.
tarnowskie_kluby_znikaja5_zdj2

tarnowskie_kluby_znikaja5_zdj3Na krótko wrócę do historii Unii Tarnów, chociaż ona szczegółowo została opisana w poprzednich numerach gazety. W 1958 roku to pierwszy sukces w historii klubu awans do II ligi. Na pewno wiele czynników, ale w pierwszej kolejności sprowadzało się to do właściwych ludzi na właściwych miejscach i to zarówno na jak i poza boiskiem. Szczęśliwym trafem klub miał wówczas wsparcie. Za sprawny bieg spraw odpowiadał sztab oddanych działaczy – pasjonatów, kierowany przez nowego dyrektora „Azotów” a zarazem Prezesa klubu Stanisława Opałkę. W latach 1959 zespół grał w II lidze zajmując VII miejsce, identycznie było W 1960 roku. W 1961 roku też zajął miejsce VII. W 1962 roku nastąpiła pamiętna reorganizacja, mecze tylko przez I rundę i spadek do ligi okręgowej, nie pomogło nawet wzmocnienie Suderem i Zapolskim z Cracovii. Sezony 1962/63 do 1966/67 to gra w III lidze i to dobra gra, kolejno 2 miejsce za Victorią Jaworzno, następnie 3 miejsce za Hutnikiem i Wawelem, 4 miejsce za Wawelem, Górnikiem Jaworzno i Unią Oświęcim, by wreszcie w sezonie 66/67 z pierwszego miejsca awansować do II ligi na trzy sezony 67/68, 68/69 – 7 miejsce, 69/70 – 13 miejsce i spadek do III ligi, aż na 8 sezonów. Sezon 93/94 to znaczące zmiany zarówno w kadrze drużyny jak i szkoleniu. Drużynę prze-jął Zbigniew Kordela i wspólnie z Jackiem Ćwikiem przebudował gruntownie drużynę wprowadzając zawodników z zespołu juniorów, m.in. Dariusza i Jaro-sława Popielów, Jarosława Dzięciołowskiego, Mariusza Stawarza, Rogera Radlińskiego. Zespół zaczął grać dobrą i mądrą piłkę w sezonie 93/94, wygrał III ligę z przewagą aż 10 punktów nad Wawelem Kraków i awansował do II ligi. W sezonie 94/95 i 95/96 zajmował początkowo 5 miejsce, 96/97 – 7 miejsce, 97/98 – 10 miejsce, by w sezonie 98/99 zająć ii miejsce spadkowe do III ligi i do II ligi już więcej nie wrócić. Następne sezony to wegetacja, III liga, IV liga. Od dawna boli bardzo niskie miejsce sekcji piłkarskiej w klubo-wej hierarchii. Całe zło zaczęło się od rządów pewnego pana, który wychodził z założenia, że skoro daje pieniądze to siłą rzeczy posiada monopol na nieomylność.

tarnowskie_kluby_znikaja6_zdj1

1994 rok,Tarnów. Unia Tarnów, beniaminek II ligi piłkarskiej. Od lewej, w górnym rzędzie: Marek Foszcz, Tomasz Kijowski, Piotr Mikołajczak, Artur Wstępnik; środkowy rząd: Józef Czerwony (kierownik drużyny), Mariusz Stawam, Jarosław Dzięciołowski, Tadeusz Kędzior (kier. sekcji), Roman Mikołajczak, Jarosław Popiela, Paweł Brożek, Dariusz Popiela, Piotr Szara, Stanisław Jachimek (wiceprezes), Krzysztof Palej; siedzą: Marek Sysło, Jacek Wójcik, Zbigniew Kordela (trener), Kazimierz świątek, Jacek Ropski, Edward Mirocha (prezes), Krzysztof Gładysz i Tomasz Klich.
W praktyce ta mądrość przejawiała się w prowadzeniu klubu na dwóch stołkach. Na jednym siedział, na drugim trzymał nogi. Futbol jest zresztą do tej pory traktowany w Unii jak piąte koło u wozu. Mnie naprawdę cieszą sukcesy żużlowców. Rzecz jednak w tym, że stadion nie jest klubowy ale miejski, zatem za jego użytkowanie musi sekcja futbolowa każdorazowo płacić. Mamy świadomość, że czasy się zmieniły i że mamy nowe uwarunkowania, zwłaszcza natury finansowej. Mimo wszystko należy w tym miejscu przypomnieć, że cała ta sportowa sprawa wciąż toczy się pod szyldem Unii. A to futboliści zakładali klub w 1928 roku, co nie każdy wie, albo nie chce wiedzieć. Niedawno sprawami trzecioligowej Unii zajął się rzecznik dyscyplinarny PZPN gen. Wojciech Petkowicz, który dokonał porównania, że Unia to taka mała Korona Kielce. Ta asocjacja nikogo nie skłania do śmiechu. Cała praca nieodżałowanych ludzi Edwarda Minochy, Józefa Skawiny i wielu innych, poszła na marne. Należy tu wrócić do pamiętne-go meczu z Hetmanem Zamość, który decydował o pozostaniu w sezonie 98/99 w II lidze. Ta przegrana o:2 w końcówce meczu pogrążyła bezpowrotnie drużynę w „marazmie” upadłości. A tak nie musiało się stać. Drużyna do tego spotkania przystąpiła bez żadnej motywacji. Zawodnicy nie otrzymywali wynagrodzeń, a miało to być wyrównane przed ostatnią kolejką  nie zostało. Skład zespołu osłabiony przez kartkowiczów (m.in. Jarosław Dzięciołowski) i zawodników, co do których były obawy „korupcyjne”.

tarnowskie_kluby_znikaja6_zdj2

1968 rok, Tarnów. II-ligowa piłkarska drużyna Unii, półfinalista Pucharu Polski. W górnym rzędzie od lewej stoją: Edward Burkat, Krzysztof Wojtynek, Stanisław Śniecikowski (kierownik zespołu), Józef Konieczny, Marian Anioł (trener), Adam Hebda, Czesław Mazurek. W środkowym rzędzie od lewej: Andrzej Grębosz, Andrzej Kurzawa, Piotr Blaga, Roman Seyrlhuber, Henryk Blaga, Władysław Czeka-nowski, Edward Oratowski. W dolnym rzędzie od lewej: Piotr Brożek, Zbigniew Tutaj, Joachim Rak, Stanisław Bucki, Wacław Tarsia.
To był naprawdę koniec tym bardziej, że w żadnym przypadku nie zanosiło się na jakąkolwiek poprawę w tej materii. Nikogo nie dziwiły odejścia z klubu: Krzysztofa Paleja,
Rogera Radlińskiego, Jarosława i Dariusza Popielów i wielu innych kluczowych graczy. Wracając do obecnej chwili, drużyna Unii ambitnie walczy o pozostanie w III lidze, która po raz kolejny przejdzie reorganizację. Ostatnie zwycięstwo nad Garbarnią Kraków 2:1 (i Hutnikiem – 1:0 – wyjazd) zapewnia drużynie bezpieczne 5 miejsce.
A więc będziemy chyba mieli drużynę w III lidze. Niepokoją nas wyniki drużyn młodzieżowych i to zarówno juniorów jak i trampkarzy. Odnoszę wrażenie, że szkolenie w tych grupach nie jest rewelacyjne. Józef Sztorc b. Prezes Tarnowskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Tarnowie

 Józef Sztorc

Józef Sztorc Senator RP V Kadencji

Poniższy artykuł można pobrać w postaci PDF kliknij tutaj „Pobierz”