Inwestorzy omijają Tarnów szerokim łukiem.

Tarnów ma inwestorów w nosie

Zamiast terenów inwestycyjnych przy zjeździe z autostrady mamy to, co mamy.
Zamiast terenów inwestycyjnych przy zjeździe z autostrady mamy to, co mamy.

Świetna lokalizacja przy autostradzie,  dwa lotniska w odległości 80 km i… zero inwestycji. Dlaczego Tarnów omijają inwestorzy? Bo rządzący miastem prezydent firmom, które chcą budować fabryki w tym mieście, karze czekać miesiącami na odpowiedź.

O degradacji gospodarczo-społecznej Tarnowa Internet aż huczy. Zdjęcia pustych ulic i lokali publikowane w sieci ilustrują tę tezę dość dokładnie. I wszyscy się dziwią,. Bo przecież autostrada miała być tak ważnym impulsem rozwojowym. Tymczasem powszechnie się mówi, że aktualnie służy ona do tego, by z miasta czym prędzej wyjeżdżać. Demograficzne statystyki zdają się zresztą wskazywać, że spora cześć mieszkańców dokładnie taki użytek z wygodnej drogi sobie zrobiła.

Kukurydza zamiast firm

Ale przecież nie jest to wina autostrady, ale miasta, które z narzędzia kluczowego dla rozwoju, nie umie (nie chce?) zrobić użytku. Przy zjazdach z autostrady, których strategiczne znacznie dla przyrostu inwestycji jest dość oczywiste, od lat nic się nie dzieje. Z miejskiej kasy na zakup sąsiadujących ze zjazdami z autostrady terenów nie wydano grosza i dzisiaj możemy się przyglądać rosnącej tam kukurydzy.

Mogło być kilka tysięcy miejsc pracy

Co gorsza, gdy już pojawi się jakiś inwestor, któremu lokalizacja miasta wydaje się atrakcyjna, to następuje drugie uderzenie w postaci braku zainteresowania rządzących miastem. Próbowałem kiedyś, korzystając z kontaktów biznesowych, skojarzyć miasto z kanadyjskim inwestorem, który poszukiwał terenu o powierzchni około 150 ha pod produkcję i deklarował zatrudnienie dla około 5-6 tys. osób.

Próbowałem kiedyś, korzystając z kontaktów biznesowych, skojarzyć miasto z kanadyjskim inwestorem, który poszukiwał terenu o powierzchni około 150 ha pod produkcję i deklarował zatrudnienie dla około 5-6 tys. osób.

Próbowałem kiedyś, korzystając z kontaktów biznesowych, skojarzyć miasto z kanadyjskim inwestorem, który poszukiwał terenu o powierzchni około 150 ha pod produkcję i deklarował zatrudnienie dla około 5-6 tys. osób.

Wszystko skończyło się na jednym spotkaniu, bo po przedstawieniu oferty inwestor przez trzy miesiące nie doczekał się odpowiedzi (!). Dzisiaj swój biznes rozwija na Śląsku i tam zostawia swoje podatki.

Mądrzejsza Dębica i Ropczyce

O tym, że można lokalizacyjną szansę wykorzystać przekonują inne miasta takie jak np. Dębica i Ropczyce. W Dębicy właśnie przy zjeździe z autostrady japońska firma zatrudnia 750 osób, a w Ropczycach w ramach rzeszowskiej „Doliny Lotniczej” pracuje około 1000 osób, zarabiających średnio między 6-7 tys. zł.  Z całym szacunkiem dla tych miast, ale Tarnów mający nawet lepszą lokalizację (bliskość Krakowa i Rzeszowa) ma też nieco większy potencjał społeczno-kulturowy, co może być dodatkowym atutem.

Lenistwo czy ignorancja?

Jak można było tego nie wykorzystać? – ciśnie się na usta. Możliwych odpowiedzi jest wiele. Lenistwo? Ignorancja? Abstrakcyjna lista priorytetów? Brak sensownej strategii? Z punktu widzenia interesów miasta i jego mieszkańców wskazanie ostatecznej przyczyny nie ma większego znaczenia. Istotny jest końcowy efekt symbolizowany przez demograficzny regres i pustoszejące ulice.

Czy można coś jeszcze uratować? Wierzę, że tak. Ale trzeba o tym pamiętać przy kolejnych wyborczych decyzjach.

 

 

03 comments on “Tarnów ma inwestorów w nosie

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.